Wióry klecą

przytulne gniazdka
Header image

Wióry lecą – bezpłatny kurs tapicerowania online

NASZA PROPOZYCJA DLA MIESZKANEK NIEWIELKICH MIEJSCOWOŚCI, KTÓRE CZUJĄ POTRZEBĘ ZMIANY ZAWODOWEJ. 

Wióry biorą udział w tegorocznej edycji testowania innowacji TransferHUB. Na razie nie prowadzimy kursów stacjonarnych, ale chcemy się przekonać, na ile skutecznie można nauczać rzemiosła przez Internet. Planujemy przeprowadzenie 3 kursów dla małych grup kobiet z niewielkich miejscowości, które czują potrzebę zmiany zawodowej. To one, w pandemii czy nie, mają na ogół największą trudność z dotarciem na wszelkiego rodzaju formy doszkalania i zdobywania nowych umiejętności.

Na pierwszym etapie zapraszamy na bezpłatny kurs tapicerowania online dla początkujących! Do udziału zapraszamy przede wszystkim kobiety z okolic Warszawy – zależy nam, żeby spotkać się z Wami w realu po zakończeniu zajęć i zebrać jak najwięcej informacji zwrotnych. Ugości nas Filia Bielańskiego Ośrodka Kultury na Wólce Węglowej. Szczegóły i zapisy tędy.

Do dwóch kolejnych kursów, które odbędą się jesienią, zaprosimy już kobiety z całej Polski.

Po zakończeniu zajęć, naradach, analizach i po zebraniu doświadczeń, planujemy opracować broszurę z poradami, czy i jak uczyć online tapicerowania i majsterkowania w innej formie. Wypatrujcie pod koniec listopada 🙂

Projekt innowacyjny “Wióry lecą – kurs tapicerowania online” realizowany jest w ramach projektu grantowego “TransferHUB – inkubator innowacji społecznych w obszarze zatrudnienia”, www.transferhub.pl

Read More

Pszczoły też pracują w drewnie

Nasze przygody remontowe przetykamy od kilku miesięcy spotkaniami z pszczelarzami. Po dłuższym czasie przyswajanie wiedzy na temat apis melifera, pożytków pszczelich i zwyczajów trutni, zdecydowaliśmy się zaprosić do ogrodu w Lesie Stockim dwie pierwsze rodziny. Ule piękne, pszczoły niesamowite, trzymajcie kciuki, żebyśmy dali radę dobrze o nie zadbać.

Poniżej zdjęcie uli jeszcze w przedpokoju. Relacja z ogrodu niebawem! 

Read More

Stolik z Podskarbińskiej

A dokładniej spod śmietnika tamże.

Znaleziony podczas spaceru. Ujął mnie ładnym kształtem. Miałam nadzieję na zachowanie starego blatu, ale był zbyt spękany i spuchnięty. Wymieniłam na gotową sosnową formatkę z Castoramy.

Stary blacik wklejony był, jak to zwykle bywa, na kołki. Wystarczyło go uderzyć parę razy od spodu gumowym młotkiem. Po oczyszczeniu resztki starego kleju, nowy przymocowałam na 4 nowe kołeczki i skleiłam na czas schnięcia. Na koniec tylko zabezpieczyłam bezbarwnym lakierem, no i jest. Będzie służył w kuchni w kawalerce.

Read More

Rośliny w domu kotów

Jeszcze wczesną wiosną miałam tu prawdziwy grochowski zagajnik. Po kilu miesiącach zostało parę gibiących się w doniczkach kaktusów i grudniak po dziadku, którego pilnuję jak oka w głowie (na szczęście nie przypadł kotom do gustu bo na niewiele by się to zdało).

Spragniona zieleni uplotłam najprostsze wieszaczki na doniczki ze sznurka. Leonowi udaje się tylko lekko rozbujać hedery od góry

Read More

Krzesła ze śmieciarki

 

 

Brakowało nam krzeseł do kuchni w kawalerce. Założyłam sobie, że jak nic się nie trafi, oddam nasze dwa, wiórowe, kuchenne, obite mocno wzorzystą, barwną tkaniną. Bardzo je lubię, ale do naszej malutkiej przestrzeni jadalnej są ciut za duże. Nasze miałam zastąpić krzesłami, które znaleźliśmy w garażu w domku na wsi i które czekają na swoją kolej do odnowienia. 

Jednak jak to się czasami zdarza, akurat ktoś wrzucił na Uwaga! Śmieciarka jedzie kilka starych rzeczy, w tym dwa krzesła, których nikt nie zaklepał.  Udało mi się umówić i popędziliśmy po odbiór prosto z dworca po powrocie z krótkiej wyprawy. Piękne są, czerwone. Wymagały jedynie dokręcenia śrubek od spodu. Stara IKEA w bardzo dobrym stanie. Kuchnia od razu ożyła i nie musiałam właściwie wymyślać wystroju bo był prawie gotowy. 

Czerwono-pomarańczowy chodniczek kupiony za paręnaście złotych i przeznaczony pierwotnie do przedpokoju wylądował tuż obok, do tego lampka i półka z deski, którą kupiłam w Castoramie. Wsporniki zgarnęłam ze śmieciarki parę tygodni wcześniej

 

Read More

Kilometr światełek

Szukałam na szybko czegoś odświętnego do powieszenia albo postawienia. Trafiłam na dłuuugaśne okrągłe lampki w hipermarkecie. Dawały przyjemne światło. Uznałam, że jak uda nam się zawiesić je tak, żeby były trudno osiągalne dla kotów to dekoracje świąteczne mam z głowy. Nie udało się, ale koty, o dziwo, wykazały brak zainteresowania.

Starczyły na prawie cały pokój dookoła i byłam pewna, że nas zamęczą swoją słodyczą i z ulgą zdejmę je na początku stycznia, ale okazały się tak miłe dla oka i tworzą tak przyjemny klimat w mieszkaniu, że zaraz koniec lutego, a one nadal wiszą.

Read More

Las Stocki – pierwsze koty za płoty

Od czegoś trzeba było zacząć. Mróz, śnieg i ciemnica o 16:00 siłą rzeczy ograniczyły nasze remontowe moce. Nie chcąc tracić czasu, rozebraliśmy przynajmniej meblościankę, która zajmowała calutką ścianę w naszym przyszłym salonie. Postanowiliśmy ocalić jeden z elementów – po odświeżeniu będzie ładną witrynką.

Podczas każdej wizyty malowaliśmy też po jednej ścianie ciemnej starej boazerii, którą postanowiliśmy oszczędzić. Została jeszcze tylko jedna ścianka, ale farba póki co zamarzła.

Cel kolejnej wizyty – przycinanie jabłonki.

 

 

 

Read More

Las Stocki – sen nocy letniej

Tak wygląda nasza wymarzona chatka na wsi . A raczej będzie tak wyglądać bo na razie ma tylko jedno okno, a te trzy to wizualizacja 🙂 

Kiedy latem ubiegłego roku znalazłam to zdjęcie w serwisie z ogłoszeniami poczułam, że to to. Na miejscu przekonałam się tylko, że to prawda – działka jest w pobliżu Kazimierza Dolnego, wśród winnic, wąwozów i pól różanych na wzgórzach. 

Niedawno dostaliśmy klucze. Teraz czeka nad mnóstwo pracy nad wyremontowaniem domku, budynku gospodarczego i zapanowaniem nad ogrodem. 

Read More

Malowanie przedpokoju w kawalerce

Seledynowy przedpokój postanowiliśmy pomalować na ciemny szary kolor. Chciałam też zadbać o jakiś element miły dla oka. Na mikro przestrzeni nie było miejsca na postawienie czegokolwiek na podłodze, na ścianie zmieściły się tylko dwa lusterka, postanowiliśmy więc przyozdobić jedną z dwóch par starych białych drzwi. Zamówiłam nalepkę na wymiar z wybranym wzorem, a Maciek bardzo starannie przykleił ją do drzwi chlustając podczas procesu dużą ilością wody. Efekt ładny 🙂

 

 

Read More

Nowa podłoga – pierwszy raz sama kładę deski

 Kładzenie podłogi metodą pływającą, czyli bez podklejania, jest w zasięgu właściwie każdego, kto ma możliwość równiutko przyciąć deski czy panele. Ja wykorzystałam do tego przenośną ukośnicę, wyrzynarką raczej bym się nie odważyła. Samo kładzenie byłoby przyjemne, gdyby ktoś usunął za mnie wszystkie meble i sprzęty i gdyby nie konieczność dobijania każdej deski, co w trakcie lockdownu było hałaśliwe i w związku z tym stresujące. 

Wybrałam deski dębowe bo ładne i były akurat na promocji. Nie są idealne bo dość łupliwe i jeśli spadnie na nie coś ciężkiego albo ostrego, łatwo je uszkodzić. 

Na zdjęciach różnica pomiędzy starą a nową podłogą jest niewielka, w rzeczywistości ogromna bo plastikowe panele zastąpione zostały drewnem.

 

 

Read More