Od czegoś trzeba było zacząć. Mróz, śnieg i ciemnica o 16:00 siłą rzeczy ograniczyły nasze remontowe moce. Nie chcąc tracić czasu, rozebraliśmy przynajmniej meblościankę, która zajmowała calutką ścianę w naszym przyszłym salonie. Postanowiliśmy ocalić jeden z elementów – po odświeżeniu będzie ładną witrynką.

Podczas każdej wizyty malowaliśmy też po jednej ścianie ciemnej starej boazerii, którą postanowiliśmy oszczędzić. Została jeszcze tylko jedna ścianka, ale farba póki co zamarzła.

Cel kolejnej wizyty – przycinanie jabłonki.