Jeszcze wczesną wiosną miałam tu prawdziwy grochowski zagajnik. Po kilu miesiącach zostało parę gibiących się w doniczkach kaktusów i grudniak po dziadku, którego pilnuję jak oka w głowie (na szczęście nie przypadł kotom do gustu bo na niewiele by się to zdało).

Spragniona zieleni uplotłam najprostsze wieszaczki na doniczki ze sznurka. Leonowi udaje się tylko lekko rozbujać hedery od góry